Niezbyt to oryginalne – ale ogłaszam – nie mogę żyć bez czekolady.
Niezbyt to oryginalne – ale ogłaszam – nie mogę żyć bez czekolady. Codziennie chociaż dwie kosteczki albo mały batonik – inaczej czegoś mi w życiu brak :>
Natknęłam się niedawno na publikację pewnej profesor z Krakowa (jak dotrę do źródła, to zacytuję) o zdrowym żywieniu. Napisała, że usprawiedliwianie przez żywieniowców czekolady to bzdura, że są dużo lepsze źródła magnezu, a to sam tłuszcz i proste węglowodany. Czyli najlepiej trzymać się z daleka od tego zła.
Z czekolady nie zamierzam rezygnować, ale ciekawa jestem dwóch rzeczy, mianowicie:
1) Jakie argumenty, uznawane choć przez część środowiska dietetyków, zgodnie z obecnym stanem wiedzy, przemawiają za spożyciem?
2) Czy czekolada może biologicznie uzależniać (co do uzależnienia psychicznego nie mam złudzeń)?
Leave a Reply