Chciałabym podzielić się z wami moimi rozterkami odnośnie przyjaciółki.
Otóż znamy się od liceum, wtedy to też zaczęłyśmy być sobie bliskie.
Chciałabym podzielić się z wami moimi rozterkami odnośnie przyjaciółki.
Otóż znamy się od liceum, wtedy to też zaczęłyśmy być sobie bliskie. Na początku studiów coś jeszcze się kręciło (choć ledwo ledwo) między nami – ale wtedy zaczęłam sobie uzmysławiać (własciwie dzięki mojemu narzeczonemu) że nasza przyjaźń od zawsze była swojego rodzaju iluzją.
Na studiach okazało się, że ważniejsze są dla niej przyziemne i materialne kwestie. Nasze spotkania były “przy okazji”. Jej znajomi ze studiów, z którymi utrzymuje stałe kontakty do dziś (jestesmy 3 lata po obronie) zupełnie odbiegają od naszych wspólnych z liceum. Ba, odbiegają również ode mnie i moich wartości itp.
Aktualnie nasza znajomość chyba umarła – raczej drogą naturalną. Jedyna sytuacja, kiedy jestem jej jeszcze potrzebna dotyczy przysługi, pomocy itp.
Dziś dręczy mnie pytanie, że może zawsze była taka sama, a ja zafascynowana naszą znajomością z klapkami na oczach nie dostrzegałam jej prawdziwej natury? Może zawsze byłam tylko dodatkiem?
Najgorsze jest to, że upłynęło już tyle lat, a mi dzisiaj jest to wszystko obojętne. Może znieczulam się, żeby nie było mi przykro. Ale patrzę na pewno trzeźwym okiem.
Zastanawiam się tylko czy to ona się zmieniła? A może właśnie ja?
Leave a Reply