Witam!
Dzisiaj rano natknęłam się na poruszajacy artykuł: http://blog.onet.pl/40224,1,archiwum_goracy.html
Witam!
Dzisiaj rano natknęłam się na poruszajacy artykuł: http://blog.onet.pl/40224,1,archiwum_goracy.html
Ostatnio zetknęłam się z taką sytuacją. Elegancka, 85 letnia Pani, zadbana, oczytana, w pełni sprawna. Dwójka dorosłych dzieci, które odwiedzają ją co 2-3 tygodnie. Pewnego dnia dostaje udaru. Traci sprawnność fizyczną, nie może samodzielnie wyjść z domu, zapomina o gotującej się zupie, ma kłopoty z myśleniem, nawet mycie przychodzi jej z trudnością. Sąsiedzi pomagają jak mogą, a dzieci? Odkąd mama jest niesprawna i "inaczej wygląda" mają mnóstwo pracy i innych obowiązków. Dochodzi do tego, że sąsiedzi dzielą się obowiązkami, gotują, sprzątają, pomagają w codziennych czynnościach. Ale wiadomo, że nie każdy ma czas i w sumie to nie ich obowiązek. Dzieci proponują DPS. Kobieta, która całe życie poświecała się dla dzieci, dała wykształcenie, kupiła mieszkania ma spędzić ostatnie miesiące/lata życia w otoczeniu obcych ludzi.
Mnie to przeraża i bulwersuje. Przeczytałam artykuł i rozumie, że ludzie oddaja rodziców do ośrodków w przypadku bardzo ciężkich chorób i sytuacji. A ta Pani potrzebuje jedynie wsparcia na kilka godzin dziennie, a nie całodobowej opieki.
Rodzice poświęcili mnóstwo sił na wychowanie mnie. Dlaczego miałabym ich opuścić na starość i wyslać do obcych? Jestem ciekawa czy tylko ja mam takie podejście.
Pozdrawiam
Lena
Leave a Reply